Guest Book


The Past

2008
listopad
2007
październik
wrzesień
2006
listopad
lipiec
maj
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień


LSM
Asia
Yaten
Nana
Hermi
Triad

HP
Lily Evans
Świat Rogacza
Severus Snape

Zaciekawili mnie
Sannyah
Zapamiętaj ją
Dziewczyna zmarłego
Pamiętnik zmarłego

Lubiani
Immek
Aisea
Elias
Ali
Illcia
Vipi
Kocia
Ariena
Eovina
Katka
Kasia
Chemi
Martynka
Magda
Agnieszka

Najbliżsi
Marta
Asia
Gwiazdka.
Gwiazdka
Anecia
Maleńka
Ari

O mnie.
Drugi test
Pierwszy test

Może czas na reaktywację, tak myślę. Ostatnio trochę mnie ciągnie do pisania, przynajmniej co jakiś czas. Jak się zbiorę w sobie, to zaczniemy od szablonu, ten jest wyjątkowo zbyt mroczny. ;)

Edit: http://assamite.wordpress.com - zmieniamy adres, kochani.

Data 2008-11-30 godzina 10:15:22

skomentuj moje słowa jak (2) podróżników




Właściwie to nic poważnego się nie dzieje. Tydzień temu wróciłem od Słonka i bardzo tęsknię za tym czasem, kiedy tam byłem. Czułem się...niesamowicie. Było mi bardzo dobrze i nie żałuję ani sekundy. Ale wszystko ma swój koniec. :)

Dziś mam spory problem. Taki chłopak jak ja popełnia sporo błędów w życiu, a ten jest jednym z większych, takich, których bardzo żałuję i nienawidzę siebie, kiedy już spojrzę na oczy. Od jakiegoś czasu mam świadomość, że dostałem od życia prezent dużo większy niż moje zasługi. Ona jest po prostu za dobra, a kiedy ją krzywdzę scenami zazdrości, żałuję, że musi się użerać z takim idiotą. Bardzo mi przykro z tego powodu. Zawsze brakło mi opanowania w takich chwilach. Nie chcę tak. Nie chcę psuć jej nastroju tym, że coś mi się nie podoba (za 15 minut będę uważał, że jestem największym debilem na świecie, bo tak wybuchłem z błahego powodu)...

Znacie jakiś środek na zazdrość? Recepta potrzebna od zaraz.

Data 2007-10-01 godzina 08:39:17

skomentuj moje słowa jak (5) podróżników




O tym blogu nikt już chyba nie pamięta. Nie mam tego za złe, bo właściwie i ja nie odwiedzam blogów. Tak czy siak, zawsze, jak tu piszę, przypominam sobie te lata, które są zapisane w archiwum. Ale nie o nim miałem pisać.

Właściwie to chciałem się gdzieś wyżalić. Gdzieś, gdziekolwiek. A blog od tego przecież jest, prawda?

Wstałem z czymś ciężkim pod płucami, mniej więcej tam, gdzie znajduje się przepona. Wydaje mi się, jakby nie odstępowało mnie to na krok. Wczoraj zachowałem się po swojemu, czyli jak gówniarz. Często mam problemy z gwałtownością, temperamentem i zwyczajną dziecinnością swojego zachowania. Często tego żałuję. Dziś nie jest inaczej. Właściwie nic wielkiego się nie stało, nikt nie umarł, nikt się chyba na nikogo śmiertelnie nie obraził. Mimo wszystko, ciężko przeżywam, kiedy jest coś nie tak między mną a Przyjacielem. Słonko pewnie tego nie czyta, ale to i lepiej. Nie czyta tego bloga - to dobrze. Nie chciałbym, żeby się w jakikolwiek sposób martwiła, w końcu to moja wina. Byłem natrętny i wkurzający, a jeszcze wcześniej (licząc w dniach) częstokroć zwyczajnie zazdrosny. Nie wiem skąd te humory, zmieniające się nastroje i reszta, która powoduje, że ciężko ze mną wytrzymać. Tak naprawdę, to boję się. Kiedyś byliśmy jeszcze bliżej, bo mieliśmy stały, codzienny kontakt telefoniczny. Dziś widzimy się w internecie - nie ma na co narzekać, ale tęskno spoglądam na tamten okres. Uwielbiam Ją słyszeć, śmiać się z Nią, opowiadać i słuchać. Chyba mnie zrozumiecie, że werbalnie to dużo lepiej wygląda niż literki na monitorze. Nie wiem, czy to kiedyś wróci. Właściwie to mam nadzieję.

W piątek jadę do Lublina, do Niej i do jej chłopaka. Dziś pewnie się wszystko ułoży i będzie lepiej, w końcu to nie były takie znowu ostre słowa. Najgorsze będzie skupić się w szkole na lekcjach, a nie na tym, jak bardzo chcę się zmienić i jak bardzo nie jestem wart takiej przyjaźni.

A chęci to nie wszystko.

Data 2007-09-17 godzina 08:10:57

skomentuj moje słowa jak (2) podróżników




Skoro już zacząłem pisać...

W piątek byłem na klasowej imprezie, połowinkach. Zaprosiłem Kamilę, koleżankę z gimnazjum. Przyszła i nawet się nie spóźniła, czemu byłem wielce rad. Wszyscy ubrani "jak przystało na uczniów naszego liceum", oczekujący różnych rzeczy, ale na pewno - pełni oczekiwania. Zaczęło się. Grał Creep, zespół złożony z kolegów z klasy i ze szkoły. A grali bardzo fajnie :) Wyszaleliśmy się, wyskakaliśmy, było po prostu niesamowicie, bardzo dawno nie bawiłem się tak dobrze. Chyba od LSM. I pomimo to, że właściwie nikt z reala tego nie przeczyta, dziękuję Martynie, Natalii, Kasi oraz dziewczynom, których nie wymieniłem za organizację i przygotowanie tej imprezy. Myślę, że w pełni się udała. :) Mam odciski na stopach, bolą mnie troszkę jeszcze nogi, ale nie żałuję ani sekundy. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnia taka party ;)

A w szkole jak zwykle. I w życiu też.

I dobrze, i źle. Nie ma jednak co narzekać. :)

Trzymajcie się.

Data 2006-11-19 godzina 21:59:01

skomentuj moje słowa jak (6) podróżników




Obiecałem, że napiszę, co u mnie. Cobyś Gwiazdko miała co czytać. ;) Co u mnie? Właśnie wróciłem z apelu dot. święta szkoły [Chrzest Beanów]. To tradycja, jest co roku i uważam to za wspaniałą rzecz. Cieszę się, że jestem akurat w tej szkole. Zaraz usiądę odrobić zaległe lekcje na dziś...Patrzac w przyszłość widzę Połowinki na które nie mam partnerki [bo moja wybrana Partnerka nie może], potem Sylwestra LSM, którego oczekuję z niesamowitą tęsknotą. Wreszcie Was wszystkich zobaczę...Jeśli spojrzę w przeszłość, widzę to, co mi się nie udało. Tak, Gwiazdko, znowu mi nie wyszło w życiu prywatnym i uczuciowym. :) Jakoś się z tego wygrzebałem na początku, ale potem, za ciosem, nie mogłem opędzić od tęsknoty za tym, co utraciłem. Nie mogłem i jeszcze nie do końca mogę zapomnieć, przestać pragnąć powrotu do chwil, kiedy byłem z Nią blisko. A powinienem, bo...Niektóre rzeczy muszą się kończyć raz. Teraz jest trochę lepiej, nie mam przemożnego, dziwnego pragnienia, kiedy na Nią patrzę, więc uważam to za dobry znak. W szkole jak zwykle. Chyba się troche opuściłem, ale wszystko da się nadrobić. Dużo pracy, marzeń i myśli poświęcałem shardowi Ultimy, na którym zostałem Quest Masterem. Obecnie DM został zamknięty i nie wiadomo kiedy z powrotem się podniesie...Więc mam dużo wolnego czasu. ;) Jutro przyjeżdżają do mnie znajomi z Gdańska, a dziś idę odebrać stypendium. Damy radę. :) Przytyłem, tak poza tym. To chyba widać, chociaż niektórzy mówią, że nie. Czas zrzucić te kilka kilo za dużo, bo się zrobi jeszcze gorzej. ;) Nie wiem co mam tutaj jeszcze pisać. Jak coś wymyślę, to dodam. ;)

Data 2006-11-10 godzina 09:02:18

skomentuj moje słowa jak (0) podróżników




Finito. Tak ciężko było się rozstać, nie tyle z zamkiem, co z ludźmi, których On dla mnie symbolizuje. Z ich uściskiem, uśmiechem...Tak trudno było walczyć z gorącym pragnieniem powrotu Tam. Trudno teraz o tym pisać, to tak naprawdę trzeba przeżyć samemu, w ciszy bądź nie. Nigdy nie przeżyłem czegoś bardziej niesamowitego niż LSM. W tak krótki czas ludzie, którzy na początku byli jedynie migającymi twarzami...Stają się najdroższym skarbem, bliżsi niż mógłbyś się spodziewać. Rzadko uzewnętrzniam swoje uczucia. Chciałbym, abyś wiedział bądź wiedziała, że jesteś kimś niesamowicie ważnym w moim życiu, i że tęsknię za Tobą. Tęsknię jak cholera. Z wielkim żalem wszyscy opuściliśmy Nasz drugi dom, nasz lepszy świat. Rzeczywistość przy Nim strasznie blaknie, dlatego tak usilnie chcemy do Niego wrócić. Dlatego tak bardzo tęsknimy, bo właśnie skończyło się coś, w co włożyliśmy całe swoje serce - wszyscy. Gdzie to serce pozostało. Być może cały ten tekst nie jest nic warty, być może to puste banały, tak, Aniu (myślę, że możesz tak pomysleć), ale nie tylko ja tak czuję. Tego jestem pewien.

Wystrój tego bloga powinien zostać zmieniony, może kiedyś najdzie mnie ochota i to zrobię. On tutaj już nie pasuje. Tamten etap się skończył.

Chciałbym gorąco podziękować TOBIE za wspaniały turnus, za to, że zostawiłeś, bądź zostawiłaś, w moim sercu trwały ślad. Za to, że za Tobą tak bardzo tęsknię. I za to, że spotkamy się w ferie. Bądź za miesiąc. Bądź za rok. Będę czekał, obiecuję.

Bałem się umieścić tutaj podziękowania, bałem się o kimś zapomnieć. Chciałbym, żebyście wiedzieli, że bardzo, bardzo Was kocham. Nawet, jeśli nie napisałem tutaj o Tobie, to wiedz, że jesteś częścią najlepszego przeżytego przeze mnie turnusu, turnusu, o którym na pewno nigdy nie zapomnę. I bez CIEBIE ten turnus nie byłby taki sam.

Chciałbym wyróżnić:

- Pawła i Exefa, za dyskoteki, za wolne na życzenie, za wsparcie i pomoc, kiedy myślałem, że zacznę klnąć na cały głos. Exefa dodatkowo za Rivierę, Pawła za wspaniały zlot i to, że chciałeś z nami tak dlugo siedzieć. :)

- Filipa za to, że tak bardzo chciałem go kopnąć w tyłek, za irytację, za rozmowy pod prysznicem, które czegoś mnie nauczyły.

- Przemka za "Przemek, śpisz?", prysznice i Bożych Bojowników. :)

- Wojtka za to, że darłem się na niego co chwilę, za to, że doprowadzał mnie swoim burdelem wokół barłogu do białej gorączki, za aerodynamiczne klapki... ;)

- Yatena (tak, Ciebie na koniec :D) za wspaniałe obie prezentacje, za niesamowitego LARPa, w którego mam nadzieję kiedyś zagramy, za Mastera, za to, że kiedy miałem ciutkę za mało zajęć, zrzucał mi na głowę kolejne pięć, za fochy...No i za to, że jest Yatenem. Po prostu. :)

- Chohlika za ścielenie łóżek, za całokształt postawy, za to, że byłaś po prostu słodka. I za to, że nigdy nie udało mi się wyciągnąć Cię na ten spacer.

- Maję i Sonię za Walczyka, za usposobienie Maji i trudne chwile Soni, które właściwie chyba wyszły wszystkim na dobre. Za "Jak bardzo dobrze chcesz się czuć?" i za to, że są takimi fajnymi przytulankami. ;)

- Weronikę z NY za "I'm going!" i za to, że jeszcze kiedyś sobie poingliszujemy :)

- Dziewczyny z pokoju nr 7 za to, że ile razy wszedłem, można coś było zjeść bądź czegoś się napić :D Taki mały bufecik. Za wkład w pracę całego domu.

- Olę za praktycznie cały turnus, za rozmowy, leżenie na łóżku i za to, że byłaś moim obiektem doświadczalnym. Za usmiech, nieśmiałość i skrytość. Za wieszanie tych cholernych bibuł na lampach. I tak wiem, że jesteś zboczuchem. :D Pamiętaj o IV części HP dla mnie :)

- Golluma za perwersję, za bycie Gollumem, za męczenie mnie, za rozmowy, zrozumienie i odciążanie w pracy prefekta. I za miziałkę, którą masz mi wysłać. :>

- Monikę za piękne rysunki na drzwi... :)

- Dorcas za trzymanie telewizora (:D) i drugą miziałkę! NIE ZAPOMNIJ! ;)

- Krysię za spadanie ze schodów, Krysiowanie... :>

- Tonks za tańce, po których miałem zamiar zapaść się pod ziemię, za ogół nastawienia i rozkręcanie wszystkiego, co tylko się dało. :)

- Lecusia za to, że jest Lecusiem. Za deprrechę, za bycie moim małym zdesperowanym pluszakiem, który bardzo potrzebuje starszego brata... :)

- Julkę za to, że przez pierwsze 2 minuty tańca nie wiedziałem która dziewczyna uwiesiła mi się na szyi. :D

- Tokio Hotelki za najczystszy pokój ever seen :>

- Cały Equitas za wspólne śpiewanie, za bycie domem, któremu pierwszy raz tak na poważnie prefektowałem, za który czulem się właściwie odpowiedzialny. Dziękuję Tobie. i Tobie. i Tobie też. Bo Ciebie, Ciebie i Ciebie. Kocham.

- Goooosię Karate Kid za bycie moim "trzymaczem", za uginanie się pode mną, za przetańczone dyskoteki (No dobra, potem to już Lokaty mi Cię zabrał, ale niech mu będzie. ;)), za zajęcia, które, mam nadzieję, jeszcze kiedyś przeprowadzimy, za całego Mastera, za partnerstwo w nim... Za rady i pytania o Lokatego :D Za jęczenie na niziołki, za błagalny wzrok "Zabierz je ode mnie..." i za bycie Gooosią :)

- Bliźniaczki razem za rozmowy, często wspólne użeranie się z niziołkami, za to, że dopiero po tygodniu udawało mi się Was rozróźnić :D I za wspaniały zlot :* Dziękuję...

- Kasię za smsy wieczorem, w nocy i rano, za to, że byłaś jedną z podpór Animusu, za przyklejanie tych zabawnych karteczek dzień w dzień, za wolne tańce (i te nie wolne, ale wolne zapamiętam najbarzdiej... ;)) na dyskotekach. Za to, że nigdy Cię nie poniosłem, mimo, że chcialem bardzo się na coś przydać. :) Za wspaniały zlot, za to, że wytrzymywałaś ze mną cały dzień (wiecie, że to było 10,5 godziny?!) chociaż mieliśmy chwilowy kryzys... ;) Za opieprzanie mnie :D

- Sowę za prezentację, za bycie popieprzonym dzieckiem wojny :D Ale i tak bosko jest :>

- Janet za "WAL SIĘ!", za to, że nie umiesz dobrze zgiąć palca, za to, że w nowym mieszkanku Dyrcia na krużgankach jest lodówka specjalnie dla Ciebie :D, za gadanie na Masterze...Za odpały i bycie po prostu Janetowatą Janet :)

- Niziołki za irytowanie mnie, doprowadzanie do skrajnych emocji, wzbudzanie instynktu "bij, bij, patrz jak zdycha!", za tęsknienie za rodzicami, za "kici kici miau miau" (ja Ci kiedyś łeb za to ukręcę, obiecuję :D), za to, że dawaliście się łatwo skierować na Psieska ;) Za to, że Wasze dziewczyny po prostu umierały miejscami, padały na twarz i trzeba je było podtrzymywać żeby nie kipnęły na stojąco.

- Cały Animus za to, że się naprawdę trzymaliście. Byliście wspaniałym domem, który właściwie został po prostu pokrzywdzony na początku. Ale staraliście się, byliście twardzi i dzielni, za to należą Wam się ogromne brawa i uznanie. :)

- Psieska za "rrrrrrrr", za Mastera, za dyskoteki i za kąpielisko :)

- Pietro za bycie Pietrem, za tańce na dyskotekach, za bez przerwy gapienie się w oczy Psieska kiedy ten próbował wykonać na Tobie ćwiczenie... ;)

- Tusię za huśtawki natrojów, za to, że mnie wcale nie lubisz, za niesamowitą wrażliwość, za to, że widziałem (albo mi się wydawało), że widzę w Twoich oczach tak wiele uczuć. Jesteś niesamowita. Za partnerstwo w Masterze i kalibracje :D

- Adę za tańce, za to, że nadal musisz mnie jeszcze jakoś ładnie przywitać, za siatkówkę, za Twoją przyjaciółkę-blondynę przez którą bałem się poruszać po ciemku na zamku ;), za wspaniałego Mastera przez cały czas. :)

- Fafika za niesamowity taniec, podczas którego (szczególnie na dyskotekach) wpadałem w kompleksy, za zboczenie, które powstrzymywałaś caaaałe 20 minut :D i za to słodkie kichanie... ;)

- Minerwę za bycie Min, za niesamowitą mimikę, za kochanie się w psorach...:D

- Robina za dyskoteki (:D), za to, że miałem ochotę wziąć ten kij na quidditchu i Cię nim brutalnie potraktować kiedy żeś trafił Chohlika... ;)

- Moją siostrę za bycie Lolusiem. ;)

- Całe Consilium za naprawdę świetną postawę przez cały turnus, za wygranie Pucharu Domów, który Wam się uczciwie, jako lepszym, należy. :) Puchar Quidditcha to i tak był przypadek i zdania nie zmienię:>

- Profesorom. Wszystkim. Za to, że tworzyli dla nas coś niezwykłego, za stalowe nerwy, którymi często musieli się wykazać. I za wspaniałą zabawę, którą, mam nadzieję, i oni odczuli, tak jak My. :)

- Dyrciowi za wspaniale przygotowanego Mastera, za kalibracje, raporty i to wszystko, czego nas nauczył. Za to, że teraz kalibrujemy go na każdym kroku... ;) I za obietnicę Mastera za rok!

Wyczerpałem się. Nie wiem co dalej napisać. Kocham?Tęsknię? Chyba wystarczy...

Data 2006-07-18 godzina 11:49:30

skomentuj moje słowa jak (17) podróżników




Tylko odświeżam, nic więcej. To chyba wszystko na co mnie stać obecnie. Wątpię, abym nadal tu pisał...Może kiedyś. Zachowuję pamiętnik jako skarbnicę tego, czym faktycznie byłem. Nie chlubię się tym, teraz, kiedy czytaniem które notki, chciałbym cofnąć czas z tym doświadczeniem, które już posiadam. Ale nie mogę. Bywa i tak. Mimo to chcę go zachować, bo szkoda stracić tak wiele. To przecież część mnie. Za pięć minut Dorota będzie miała urodziny...Wtedy wyślę smsy, każdy po 1 minucie, żeby na wszelki wypadek chociaż 1 doszedł po 24. I wtedy pójdę spać. Chcę być pierwszym, który złoży życzenia. Dobrej nocy i do usłyszenia...

Ps. Cieszę się, że jadę. Do Mastera już tak niedługo...:)

Data 2006-05-11 godzina 23:57:17

skomentuj moje słowa jak (9) podróżników



Design by KoT, wszelkie prawa zastrzeżone.